Zaprowadzili mnie do czyjegoś biura. Wyglądało jakby należało do jakiegoś potężnego bossa. Drogie dywany, marmurowy kominek po prawej, ekran większy ode mnie po lewej. Na wprost stało wielkie biurko, przed nim dwa zielone fotele ze złotymi elementami. Całe powieszczenie było duże w kolorach zielonym i beżowym. Szafki w kolorze ciemnego drewna. Złota lampka, telefon... Za biurkiem siedział siwiejący już facet. Wyglądał całkiem nieźle jak na swój wiek, tak... męsko. Dziewczyny wiedzą o co mi chodzi ;D
- Prosze usiąść - prawą dłonią wskazał na jeden z foteli - jak zapewne już pani zauważyła znajdujemy się w bazie wojskowej. Znamy pani przeszłość.
Przeszły mnie ciarki. Skąd wiedzą? Przecież wszyscy myślą, że nie żyje... Wszyscy! Zmieniłam imię, nazwisko... Z nikim z "tamtych" lat nie utrzymuje kontaktu... Trzymam sie z daleka od miejsc z przeszłości... Więc jak?!
- Ależ proszę nie robić takiej zdziwionej miny. Możemy więcej niż sobie pani wyobraża. - uśmiechnął sie drwiąco - No więc... Moniko, jeśli mogę tak do ciebie mówić znalazłaś
- Nie! Nie może pan. - teraz to mnie zdenerwował - nie chce używać "tamtego" imienia.
- Dobrze, jak sobie życzysz.
Teraz na jego twarzy zauważyłam uśmiech pełen ciepła, ton głosu zmienił z urzędowego na bardzo przyjazny. Poczułam się dziwnie, tak bezpiecznie, miałam ochotę mu zaufać. Był jak czuły tatuś. Jak on to zrobił?
- Więc Wiktorio... Dokonaliśmy szczegółowej selekcji. Testy przeszłaś jako jedna z nielicznych. Właściwie to tylko jeden. Patrząc na to czym zajmowałaś się wcześniej uznaliśmy, że nawet jego nie musiałabyś przechodzić, no ale...
Chwila ciszy. Jaka selekcja? Po co? Do czego? jak ja nienawidzę nie znać odpowiedzi!
- Musisz oczywiście przejść jeszcze bardzo wiele specjalistycznych szkoleń zanim staniesz się pełnoprawnym szpiegiem. Na razie będziesz przebywać na terenie bazy w Sektorze Szkoleniowym. Nie będziesz służyć dla żadnego kraju, jesteśmy jakby organizacją światową.
- Że co? - kpi ze mnie. Wszyscy kpią. Tak myśle... - Bardzo mi przykro, ale ja się w takie rzeczy nie bawię. Odmawiam... cokolwiek zaproponujecie. Do widzenia. - i wstałam.
- Siedź! My nie pytamy, ani nie proponujemy. My informujemy. - Nacisnął jakiś guziczek przy telefonie.
Wszedł wysoki facet i dosłownie wyszarpał mnie z gabinetu. Niech nie myślą, że dam sobą pomiatać i będę robić czego sobie życzą, o nie...
Autor(ka) wpisu:
Ta witryna internetowa wyswietla wpisy z pingera, w których występuje słowo "jedna". Dzęki temu możesz przeglądać tylko te wpisy, które Cię interesują.